ODSŁONY:  

Dzień, jak co dzień, ale jednak...

Adam Hetke.

Godzina szósta minut trzydzieści w „Antidotum” budzi się życie. Mieszkańcy, członkowie społeczności spotykają się na zaprawie porannej. Dziesięć minut na świeżym powietrzu w ruchu i przeważnie z dobrym humorem, bo trafi się jakiś żarcik czy anegdotka. Następnie jest czas na śniadanie i o godzinie w pół do ósmej spotykają się, aby przywitać i rozprowadzić do pracy. Ekipa budowlańców, fachowców, pracownicy biura, osoby dbające o porządek na terenie, wszyscy mają swoje małe podwóreczka i dbają o nie jak tylko potrafią. Brygadzista czasami dokona jakiś małych roszad, ale jego zmysł „gospodarza” jest niezawodny i zawsze trafi w potrzebę i do człowieka, ruszyła maszyna.

W ramach ergoterapii w placówce wykonuje się prace różne i dopasowane do możliwości podopiecznych a także do bieżących potrzeb. Do codziennych zajęć należą porządki na terenie, pielęgnacja zieleni i oczywiście biuro, w którym też pracują mieszkańcy ośrodka. Jest też dużo zajęć związanych z małymi remontami czy renowacja budynków lub sprzętu będącego na wyposażeniu. Mamy także mały zwierzyniec, w którego skład wchodzą kury, trzy sympatyczne świnki oraz króliki, mają oczywiście swoich opiekunów, którzy dbają o godne warunki w kojcach i klatkach. Każda praca wykonywana na terenie placówki jest niezbędna do jej normatywnej egzystencji. Żeby teren był czysty i ładnie się prezentował należy zamiatać opadające z drzew igliwie, dbać o kwiaty i zbierać ewentualne, pozostawione przez kogoś śmieci. Ekipa fachowców wyłapuje i naprawia ewentualne usterki. W biurze też od samego rana telefony, podopieczni ze swoimi sprawami niejednokrotnie wymagającymi szeregu telefonów, faksów i pism, oraz monitorowanie i prowadzenie spraw zdrowotnych osób starszych przebywających w placówce. Nie można zapomnieć też o tej starszej części domu, czyli właśnie o mieszkańcach „medyka”, którzy dzień w dzień przykładają swoją rękę do całości poprzez pomoc w szykowaniu obiadu i porządki na budynku.

Każdy w „Antidotum” ma swoje miejsce, od pani Dyrektor a jednocześnie terapeutki, która prowadzi terapię indywidualną, po dzieci tu mieszkające i nadające temu miejscu uroku i domowej atmosfery. 

dzieci 

Mówią o sobie...

Słowem wstępu: obraz, którego nie trzeba komentować...

 

Ludzkie serce

Gdy zima pokazała swoje oblicze a przedmiot użytkowy swoją niezależność....