ODSŁONY:  

Grupa teatralna "Domni"

Ingeborg Nałęcka-Ring.

Grupa wyłoniła się sama. Adam napisał scenariusz i miał reżyserską wizję. Dobrał kolegów do zagrania ról – i tak to leciało. I przy niewielkim wsparciu z zakresu zajęć techniki mowy, ruchu scenicznego, wiedzy o mowie scenicznej i jej niuansach, sztuka pt. „Bóg w szkle” bardzo szybko mogła być zaprezentowana.

Najpierw mieszkańcom Domu, potem władzom lokalnym, jako premiery i próby generalne, przed pójściem z tym obrazem do gimnazjów. Sztuka trwa około pół godziny i jest przy pomocy paru scen przekazem, sygnalizującym najważniejsze momenty życia młodego człowieka, prowadzące na dno. Pokazujemy równię pochyłą, po której się zjeżdża prawie bezboleśnie, wesoło, na haju, w towarzystwie licznych bogów, na dno. I gdzie jest początek tej swoistej ulicy wykluczenia społecznego.

Okazuje się, że może on być ukryty w pozornie przyzwoitym domu, rodzinie, w którym nikt nikogo nie słucha, ale wszyscy mówią swoje, w którym ważniejszy jest przedmiot niż człowiek i jego odczucie, uczucia.

Szlifowanie spektaklu to tylko kosmetyczne zabiegi, bowiem aktorzy grają siebie, swoje role z przeszłości, piszą scenariusze, które napisało im życie wtedy, gdy podlegali, jako nic nie mogące dzieci dorosłym. Dorosłym zajętym i skupionym na swoich rolach, na sobie i nie znoszący sprzeciwu.

Scenariuszy jest już kilka do realizacji. Okazuje się, że prawie wszyscy mieszkańcy naszego Ośrodka, to Stachurowie lub Białoszewscy. Tak samo jak ci poeci zaliczyli Szwędrówki, ławki w parkach, budki z piwem i mieli refleksje życiowe, lecz wówczas nikomu nie potrzebne.

Tu, w Szczypiornie, okazało się, że potrzebne, ot, taka to tylko różnica w czasie. Szkoda, że bilet na to przedstawienie drogo niektórych naszych twórców kosztował.

Mówią o sobie...

Słowem wstępu: obraz, którego nie trzeba komentować...

 

Ludzkie serce

Gdy zima pokazała swoje oblicze a przedmiot użytkowy swoją niezależność....