ODSŁONY:  

Cykle i nie tylko

Piotr Nosal. Opublikowano w Poezja

Marzenia

Każdy ma jakieś marzenia
Życzę wam by się spełniły
Tylko by wasze marzenia
W życiu przydatne Wam były
Bo przecież dziś nikt z was nie wie
Co mu się w życiu przydarzy
Dlatego musimy uważać
O czym naprawdę się marzy
Ja jedno mam tylko marzenie
Które mi sen zmywa z powiek
By kiedyś ktoś o mnie powiedział
"Wiesz jesteś porządny człowiek"

 

Jest tyle ludzi bezdomnych
Nie widzą dla siebie przyszłości
Szukają namiastki domu
I bardzo pragną miłości
Często przez innych wzgardzeni
Przed smutkiem gdzieś uciekają
Wciąż goryczy w sercach doskwiera
Jak śmieć się zapominają
Gdy wieczorem patrzę w gwiazdy
Taka myśl mi świta w głowie
kto tak pięknie świat wymyślił
że nie spada to na głowę.
Konstelacje, gwiazdozbiory
ciągle tkwią na nieboskłonie
wszystko uporządkowane
któż to zrobił? znam odpowiedź
Gwiazdy, ziemię i człowieka
stworzył Pan Bóg w swej mądrości
aby każdy z nas mógł poznać
Jego łaski i miłości.

 

Świat ich odtrącił z odrazą
Samych zostawił w rozterce
Niewielu z nas ich rozumie
I wie, oni też mają serce

 

RELACJE

Wszyscy jesteśmy inni
Jedni aż nadto otwarci
Drudzy zamknięci i cisi
Lecz w swych dążeniach uparci
Pragniemy żyć pośród ludzi
Szukając wspólnych relacji
Bo nie lubimy być sami
Tak jak podróżny na stacji
Nie ustawajmy w gonitwie
Jak pociąg życie ucieka
Spieszmy się żeby zdążyć
Spotkać drugiego człowieka

 

Zacznę od początku
Żeby nie stracić wątku.
Szeptałem damie do ucha,
Lecz chyba była przygłucha.
Wrzasnąłem – choć nie wypada:
Proszę, niech Pani siada.
Usiadła z uśmiechem na twarzy,
W tramwaju, niewiasta szczęśliwa.
Ja stałem z boku jak bażant.
I tak z relacjami dziś bywa.

 

W sierpniowy, deszczowy wieczór
Spostrzegłem na ławce człowieka.
Podszedłem i zapytałem
Na kogo w taki deszcz czeka.
On odpowiedział po chwili
Siedzę tu chociaż nie muszę
Lecz jestem bardzo samotny
Więc czekam – na bratnią duszę.
Przysiadłem więc obok niego
W milczeniu przed siebie wpatrzeni
Już nie samotni, lecz razem
Czekamy na przyjście jesieni.
Dwaj nieznajomi a bliscy
Siedzimy jak brat obok brata
Być może nam słońce zaświeci
I doczekamy się lata.

 

ŻYCIE

Dzieciństwo

Swe dzieciństwo wciąż pamiętam
Nie wiem, czy pamiętać chcę
Bo choć były dobre chwile
To zazwyczaj było źle
Mama ciężko harowała
Choć jej brakowało sił
Mnie ulica przytulała
Bo niestety ojciec pił
Przyciągały mnie kłopoty
W sercu mym narastał gniew
Brak dzieciństwa, łzy tęsknoty
Tak w młodzieńczy wszedłem wiek.

 

Młodość

Swej młodości pierwsze kroki
Rozpocząłem tak jak większość
Pierwsza miłość, sen na jawie
I źle postrzegana męskość.
Twardy, mocny przemądrzały
Z pustką w głowie, w sercu pychą
Zapomniałem być człowiekiem
Zaczynałem być bandytą.
Lat spędzonych w kryminale
Dziś policzyć już się wstydzę
Bo przegrałem młode lata
Jednak się nie nienawidzę.
Mądrość, która przyszła z wiekiem
Rąk mych więcej nie pobrudzi
Nie chcę więcej żyć dla siebie
Teraz pragnę żyć dla ludzi.

 

Starość

Chciałby kiedy będę stary
Spojrzeć na przeżyte chwile
I powiedzieć: nie przegrałem
Na dziś, o starości tyle.

 

Mówią o sobie...

Słowem wstępu: obraz, którego nie trzeba komentować...

 

Ludzkie serce

Gdy zima pokazała swoje oblicze a przedmiot użytkowy swoją niezależność....